Plac Wolności w Poznaniu został opanowany przez gromadę potencjalnych głosujących, którzy przyszli posłuchać Sławomira Mentzena. Według pewnej części obserwatorów, na tle zgromadzenia dominowały osoby niezadowolone z postawy Jacka Jaśkowiaka, który paradoksalnie mógł przyczynić się do frekwencji na spotkaniu. Jakie treści przekazał kandydat na najwyższe stanowisko państwowe podczas swojego wystąpienia w sercu Wielkopolski?
Spotkanie Mentzena z poznańskimi obywatelami wzbudzało emocje już przed jego przybyciem do miasta. Przyczyną zamieszania okazał się Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania, który wcześniej publicznie wyraził swoją dezaprobatę dla spotkania na Starym Rynku i skierował liczne dartsy pod adresem Mentzena. Za sprawą takiej postawy, zdaniem niektórych, plac Wolności zgromadził nie tylko zwolenników kandydata na prezydenta RP, ale również przeciwników miejskiego prezydenta – nawet jeśli nie popierali oni bezpośrednio Mentzena. Wśród tłumu zauważyć można było transparenty wyrażające niezadowolenie wobec prezydenta Jaśkowiaka, a także słychać hasła przeciwko poznańskim władzom.
Jakkolwiek różne były motywacje uczestników, trudno było nie zauważyć, że wiec Mentzena przyciągnął pokaźną liczbę osób. Według szacunków służb policyjnych, na miejscu zgromadziło się około 1300 ludzi.
W trakcie spotkania Mentzen podkreślał swoje stanowisko w kilku istotnych kwestiach. Wyraził między innymi sprzeciw wobec „nielegalnej imigracji z Europy Zachodniej” i zaangażowania polskich żołnierzy w konflikt na Ukrainie.